Prawica Rzeczypospolitej
Prawica Rzeczypospolitej na Facebook
Prawica Rzeczypospolitej na YouTube
ECPM

Wsparcie

Newsletter Prawicy
Jeeli chcesz otrzymywa informacje o nowociach na stronie i dziaalnoci Prawicy.
» Zamawiam
Struktury lokalne
Do pobrania
Logo Prawicy Rzeczypospolitej.
Logo Prawicy Rzeczypospolitej
Szukaj
Aktualnoci
04-07-2008
"Szansa na powrt do miaej polityki" - artyku Marka Jurka w "Rzeczpospolitej"

Uznanie traktatu lizboskiego za martwy pozwoli nam wrci do naszych postulatw. Zacznijmy od walki o 100 proc. dopat dla polskich rolnikw i o wstrzymanie budowy gazocigu batyckiego – pisze byy marszaek Sejmu

Na pocztku roku przestrzegaem przed ekspresowym tempem ratyfikacji traktatu lizboskiego („Co nagle, to po diable”, „Rzeczpospolita” z 8 stycznia 2008 r.). Zachcaem do poczekania na stanowiska pastw, bo znalimy tylko stanowiska rzdw. I zwracaem uwag na przysze decyzje Wielkiej Brytanii, Czech i Irlandii. Dzi je znamy. Jednak na szczcie – mimo przyjcia ustawy ratyfikacyjnej – Polska traktatu nie ratyfikowaa i dzi znw moemy spokojnie wybiera polsk strategi wobec reformy.

Zmienne deklaracje prezydenta

Najpierw jednak trzeba jasno i ostatecznie rozstrzygn kwesti ratyfikacji, tym bardziej e stanowisko prezydenta Lecha Kaczyskiego w tej sprawie do koca zdefiniowane nie jest. W pierwszych wypowiedziach po irlandzkim referendum prezydent zapowiada ratyfikacj mimo wszystko, uzaleniajc j tylko od przyjcia ustawy kompetencyjnej konsumujcej zawarty z Donaldem Tuskiem ratyfikacyjny ukad z Juraty. W tym czasie Lech Kaczyski zapowiada w Wilnie „przekonywanie Irlandczykw”, a prezydencki minister Micha Kamiski deklarowa, e „Polska nie bdzie problemem, bo prezydent jest zwolennikiem traktatu”.

Ale w ostatni wtorek prezydent owiadczy, e „w tej chwili sprawa traktatu jest bezprzedmiotowa, trudno jednak powiedzie, jak to si skoczy”. Po czym da do zrozumienia, e traktat podpisze, jeeli Irlandia zmieni swoj decyzj. Opinia publiczna wci wic czeka na odpowied, czy Polska ratyfikuje traktat, ktrego ju nie ma.

Zasada jednomylnoci

Rzecz jest nadzwyczaj powana, bo przesdza kierunek naszej strategii politycznej. Ratyfikujc traktat, prezydent przekreli moliwoci wznowienia polskich postulatw w debacie nad przyszoci Unii. Ratyfikujc – lub choby zapowiadajc ratyfikacj – wczymy si w chr gosw woajcych o znalezienie sposobu na uniewanienie irlandzkiej decyzji.

Ale konsekwencje ratyfikacji id jeszcze dalej: stawk jest sama zasada jednomylnoci, kamie wgielny naszej suwerennoci w Unii Europejskiej. Ratyfikujc traktat, a wic traktujc irlandzkie „nie” jako decyzj bez znaczenia, ograniczamy sobie moliwo signicia po ten sam instrument.Na czym polega problem z jednomylnoci, znakomicie pokazuje stanowisko Wojciecha Sadurskiego, jednego z najbardziej zagorzaych zwolennikw wzmocnienia wadzy Unii („Irlandzka lekcja”, „Rzeczpospolita” z 24 czerwca 2008 r.). Sadurski najpierw kusi zwolennikw pastw narodowych jako podmiotw wsppracy europejskiej. Pisze, e traktat oznacza w sumie niewielkie pogbienie integracji, bo zakada „pozostawienie najbardziej draliwych sfer w domenie gosowania jednomylnego”. Za chwil jednak skuszonym obrocom suwerennoci odbiera przynt, grzmic, e „referendum irlandzkie (a wczeniej referenda francuskie i holenderskie) pokazao, jak absurdalna jest procedura zmiany traktatowej w Unii oparta na jednomylnoci [ktra] jest ponurym artem w organizacji skadajcej si z 27 do rnorodnych pastw”. Ratyfikujc traktat, przyjmujemy wic radykalne stanowisko Wojciecha Sadurskiego.

Jego konsekwencje nie dotycz jednak tylko zmiany traktatw. W traktacie lizboskim jednomylno odnoszona bya m.in. do ustalania kierunkw wsplnej polityki zagranicznej, do decyzji dotyczcych wsplnej obrony, do pozbawiania pastw amicych zasady Unii prawa gosu w jej decyzjach. Co z tej zasady zostanie w przyszoci, jeli dzi pokaemy, e tak naprawd nie obowizuje? A nawet zakadajc „reasumpcj” jasnej decyzji Irlandii, przyjmujemy, e zasada ta obowizuje tylko czciowo.

Polskie postulaty

Natomiast jasne potwierdzenie bezprzedmiotowoci ratyfikacji przez prezydenta Kaczyskiego to druga szansa dla Polski, szansa na rewizj i napraw polityki prowadzonej od wiosny ubiegego roku.

Zasadniczym bdem negocjacji traktatu lizboskiego bya bowiem ich bezwarunkowo. W pierwotnych zaoeniach i PiS, i PO negocjacje miay by prowadzone w sposb otwarty, a wic biorcy pod uwag zarwno przyjcie, jak i odrzucenie traktatu. Naleao wic sam zasad reformy zwikszajcej wadz Unii opatrzy praktycznymi warunkami, potwierdzajcymi wzrost solidarnoci w jej polityce. Zakres wadzy unii politycznej odpowiada bowiem powinien zgodnoci interesw tworzcych j pastw.

W praktyce dzisiejszej UE dotyczy to powinno trzech spraw: rwnych praw polskiego rolnictwa (przede wszystkim w zakresie dopat bezporednich), otwarcia rynkw pracy, rzeczywistej solidarnoci energetycznej, wic zaniechania budowy gazocigu batyckiego. Gdy jednak wiosn ubiegego roku, w okresie prezydencji niemieckiej, zamknity zosta „czas refleksji” i negocjacje ruszyy, Polska podja je bez warunkw wstpnych, na kocu rezygnujc z zasadniczych postulatw: obrony pozycji okrelonej przez traktat nicejski oraz potwierdzenia szacunku Unii dla ycia chrzecijaskiego narodw Europy. Natomiast ostateczne stwierdzenie bezprzedmiotowoci i wygaszenia ratyfikacji traktatu lizboskiego to okazja, by wrci do polskich postulatw.

Dotyczy to powinno najpierw zagwarantowania nam rzeczywistej rwnoci w Unii w dziedzinach, w ktrych cigle z niej nie korzystamy. Najpierw wic 100 proc. dopat bezporednich dla polskich gospodarstw rolnych i pene otwarcie rynkw pracy. Dalej rzeczywista, a nie papierowa solidarno energetyczna, a wic wstrzymanie budowy gazocigu batyckiego przez Niemcy (z ewentualnym uzgodnieniem ldowego przebiegu jego odpowiednika z Polsk i pastwami batyckimi). Ten ostatni postulat adresowany jest oczywicie do Niemiec. To dla nich – jako gwnego promotora reformy – wietna okazja do zamanifestowania ducha europejskiego.

A potem zasadnicze cele: zachowanie porwnywalnej pozycji w Unii z picioma wielkimi pastwami Europy Zachodniej, co gwarantuje nam traktat nicejski i fakt, e wrd szeciu duych pastw Unii jestemy jedynym rodkowoeuropejskim. A take potwierdzenie przez Uni szacunku dla ycia chrzecijaskiego narodw Europy.

Historyczne rozdroe

Oczywicie takie stanowisko zderzy si moe z interesami innych pastw. Po pierwsze jednak, musimy odwoywa si do kryterium solidarnoci europejskiej, a wic wzajemnego szacunku poszczeglnych krajw, regionw oraz geopolitycznych, ideowych i spoecznych orientacji w Europie. Po drugie, ewentualne ustpstwa naley przedstawia jako ustpstwa, swego rodzaju moraln wierzytelno na przyszo, a nie jako sukces.

Realizm czy polityka

Niestety, tu realizm narodowy zderza si z wymogami wyborczej polityki. Jarosawa Kaczyskiego podczas kampanii w roku 2007 nie byo sta ani na mocne stanowisko, a wic ryzyko kryzysu negocjacyjnego podczas wyborw (groba zarzutu „nieskutecznoci”), ani na realistyczn ocen, e ulegajc temu, co uzna za konieczno, zgodzi si na traktat pomijajcy zasadnicze polskie postulaty. Natura polityki wyborczej i wasnej partii skazaa go na propagand sukcesu. A to miao fatalne konsekwencje dla dalszego biegu polityki polskiej, uatwio bowiem Donaldowi Tuskowi ogoszenie, e mamy wietny traktat, ktry bdziemy ratyfikowa pierwsi w Europie.

Stoimy teraz na rozdrou historycznym, w miejscu, gdzie rzeczywicie moemy wybiera kierunek polskiej polityki europejskiej. Jeden – to konsekwentnie prezentowana przez premiera Tuska strategia prymusa Europy. Nadzieja na akceptacj w gronie kierowniczego dyrektoriatu w Unii w zamian za unikanie kontrowersji, co oznacza radykalne samoograniczenie w definiowaniu polskiego stanowiska. W praktyce to udzia w polityce, na ktrej kierunek bdziemy mieli bardzo niewielki wpyw.

A druga droga to powrt do miaej i otwartej polityki Polski w Europie, opierajcej si na zasadzie: tyle wsplnych instytucji i kompetencji, ile wsplnych wartoci i interesw. Ta druga droga to polityka na rzecz Europy szanujcej ycie chrzecijaskie swoich narodw, otwartej na wschodnie rozszerzenie, nastawionej na wspprac atlantyck (a w kadym razie niedefiniujcej swojej strategii midzynarodowej w opozycji do Stanw Zjednoczonych), cierpliwie wyrwnujcej rnice rozwoju ekonomicznego nie tylko midzy pnoc a poudniem, ale rwnie midzy Europ Zachodni a rodkow, realnie solidarnej energetycznie, gwarantujcej polskiemu rolnictwu t sam solidarno, co wczeniej rolnikom Francji czy poudnia Europy.

W kadej z tych dziedzin Polska ma wan i aktywn rol do odegrania. I kada z tych dziedzin jest sprawdzianem, na jakie wzmocnienie kompetencji Unii moemy si zgodzi.

Autor jest przewodniczcym Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005 – 2007 by marszakiem Sejmu RP

rdo : Rzeczpospolita z dnia 4 lipca 2008 r.



Copyright © Prawica Rzeczypospolitej

[ wykonanie ]